o róży, maku, tulipanie i stokrotce, i mieszkaniu, które doprowadziły do psychicznej ruiny...
Spotkały się cztery kobiety, by ze sobą zamieszkać. Dzielić życie. Szarą codzienność. Przetrwać to, co przyniesie los. By po tym czasie mówić, że był najpiękniejszy. I nigdy nie chcą już nic takiego przeżyć z nikim innym.
- No, koleś ma oko do takich rzeczy- powiedział Marcin na widok zdjęć.
- Marcin!- skarciła go Marysia.- Nie oglądaj, powiedz tylko, jak to załatwić.
- Bardzo prosto. Zadzwoń do niego i umów się na przekazanie kasy.
- Co?- wykrzyknęła Kaśka. - Ma mu zapłacić?
- A kto tak powiedział? Ma się z nim umówić. I dać mi jego adres. No już, dzwoń. Umów się z nim w parku. A potem będziesz mogła sobie zaparzyć meliski.
- Nic nie rozumiem- odparła Marysia.
- Piękna jesteś, rozumieć nie musisz- przyciął jej Marcin.- Muszę zadzwonić.
Tymczasem na balkonie przy mniejszym pokoju Maciek czekał, aż Anka spali papierosa. Chłonął zapach jej włosów.
- Pofarbowałaś włosy?
- A co, nadal śmierdzą amoniakiem?
- No trochę- zaśmiał się i przyciągnął ją do siebie. Pocałował w kark. Anka wyrzuciła niedopałek przez barierkę i odwróciła się do niego.
- Masz przesrane jedym słowem. Śmierdzę fajkami i amoniakiem. Dobrze, że z nas dwojga to Ty jesteś bardziej pachnący. Choć to oznacza, że musimy przedyskutować nasze pozycje w związku.
- Nie chcę dyskutować o pozycjach. Chcę je testować- powiedział, po czym przylgnął do niej i pocałował. Nagle rozległo się pukanie.
-Loverboy, chodź. Potrzebuję Twojej pomocy. Dokończycie później. Jutro nie wracam na noc do mieszkania.
- Spadaj na drzewo- odpyskowała mu Anka.- Ale i tak Cię kocham, bo widzę w Twoich oczach kurwik planu. Bawcie się dobrze i zadzwońcie, jak będzie trzeba Was wyciągnąć z paki.
Wszystko rozegrało się szybko. W parku nie pojawiła się Agata. Pojawili się bliźniacy. Użyli swoich bardzo przekonujących argumentów, by nakłonić chłopaka do niepublikowania zdjęć nagiej Agi. W tym samym czasie znajomi Marcina czekali, by odprowadzić młodego do domu. Oddał im tam wszystkie zdjęci i kopie. A dla pewności zabrali mu też twardy dysk.
- A ze mnie się śmiałeś. Straciłeś łeb dla tej rudej.
- Dla każdej z nich po trochu. Ale żadna z nich nie zgodzi się na pięciokąt. Poza tym, z Tobą to byłby już sześciokąt i kazirodztwo.
- Idiota. Dzwoń do niej i oznajmij wieści.
- Powiedzieć o metodach?
- Lepiej nie.
- Masz rację.
niedziela, 31 października 2010, ginny84