|
|
o róży, maku, tulipanie i stokrotce, i mieszkaniu, które doprowadziły do psychicznej ruiny...
Spotkały się cztery kobiety, by ze sobą zamieszkać. Dzielić życie. Szarą codzienność. Przetrwać to, co przyniesie los. By po tym czasie mówić, że był najpiękniejszy. I nigdy nie chcą już nic takiego przeżyć z nikim innym.
Blog > Komentarze do wpisu
Impreza urodzinowa była już zaplanowana w najmniejszych nawet detalach. Kaśka i Anka po wielu burzliwych dyskusjach, ustaliły listę gości. Była dość imponująca. Ale stwierdziły, że nie ma co się szczypać. Długi weekend i urodziny należy uczcić porządnie, albo wcale. - Potwierdziłaś rezerwacje w ośrodku?- zapytała Kaśka dwa dni przed podróżą. - Tak, Maciek dzwonił tam wczoraj. Ja na wszelki wypadek dziś. Mają nas wpisanych, dwa dziesięcioosobowe domki będą czekały na nas. - A co z namiotami? - Będzie można je rozstawić na trawnikach obok domków. Dali nam dwa położone lekko na uboczu, żebyśmy się nie musiały liczyć z innymi ludkami. Wiesz, może być tam ktoś z dziećmi, czy psami. - Nie, no ekstra. - Stresujesz się tą imprezą, czy tym co Cię czeka po powrocie?- Anka jak zwykle nie bawiła się w delikatność. - Mówisz o obronie? Olewam to na chwilę obecną. Z góry prostym sikiem. I tyle. Co miałam zrobić, zrobiłam najlepiej jak umiałam. Reszta należy do promotorki. Mam nadzieję, że nie nawali. - Czemu miałaby nawalić? - Słyszałam historię, jak rok temu zmieniła jednej dziewczynie termin egzaminu i zapomniała ją o tym poinformować. - Żartujesz?? - Nie.... Laska się dobijała do niej wszelkimi możliwymi sposobami. A ta wieczorem przed dniem obrony napisała jej, że czekali na nią tydzień temu. Dasz wiarę?? - No proszę Cię!!!! Co za babsztyl!!! Mam nadzieję, że dziewczyna się obroniła.... - Obroniła, ale zrobiła niezłą burdę w dziekanacie. Poszła do prodziekana nawet. Ten na szczęście ją kojarzył z zajęć, więc się za nią wstawił. Słuchaj, dopisali ją do listy broniących się dzień później, niż miała zaplanowane. Na jej szczęście moja promotorka siedziała wtedy w komisji. - No to ja mam nadzieję, że Twoja obrona pójdzie mniej stresująco... - Ja też... Ja też... Chcesz kawy? - Zawsze- z uśmiechem odpowiedziała Anka. - Maciek się spóźnia... Umówiliśmy się na zakupy przedimprezowe. Miał być pół godziny temu... - Może stoi w korku? - Wkurza mnie niemiłosiernie takie jego zachowanie, mógłby chociaż dać znać smsem. - Panikujesz jak zwykle. Może nie ma jak Cię powiadomić.- W tym momencie usłyszały odgłos domofonu. Ktoś na dole wpisywał kod. - Wstaw proszę więcej tej wody na kawę. Jak znam życie, obojętnie kto idzie, na pewno do nas dołączy. Po krótkiej chwili w kuchni siedziało pięć osób. Z Maćkiem przyszła Marysia. Okazało się, że spotkali się pod jej uczelnią. Maciek miał niedaleko rozmowę w sprawie stażu. I przyjechali razem. - Tak, były korki. Niesamowite. Tramwaj zderzył się z ciężarówką. - Cholera, Maciek. Czy nie mogleś dać znać, że się spóźnisz? - Aniu, czemu znów panikujesz? - Czemu? Bo nie ma dżemu! I bo wiem, jak potrafisz jeździć. - Jak? - Jak Knight Rider- odparła z poważną miną Ania. W tym momencie wszyscy zebrani ryknęli śmiechem. - Macie coś na obiad- chłopak z nadzieją w głosie popatrzył po zebranych. - Ja mam gołąbki. Trzeba obrać ziemniaki i zrobić sos. To wystarczy dla wszystkich. - No to Maciusiu, skarbie. Łap się za ziemniaki. Ja zrobię sos- rozdała polecenia Anka. - A ja spadam- wymigała się Kaśka. - Poczytam trochę do obrony. Zawołajcie, jak będzie gotowe. - O! Patrzcie ją! Cwaniara- zawołała za nią Marysia. - Będziesz zmywać! - Może będę, może nie będę- Kaśka pokazała przyjaciółce język i zniknęła w swoim pokoju. - Wkurwiać mnie to zaczyna- wyszeptała Anka, kiedy za Kasią zamknęły się drzwi. - Ciągle stoją te jej brudne kubki po kawie, zmywa naczynia i zostawia w zlewie noże... Cholera! Też bym chciała przyjść na gotowe. A nie w pracy sprzątać, zmywać. W domu to samo. Ehhhh...- trzasnęła garnkiem o stół i zaczęła wyciągać składniki potrzebne do przygotowania sosu. Maciek i Maria spojrzeli po sobie. Oboje czuli, że zadyma wisi w powietrzu. Mieli tylko nadzieję, że nie rozpęta się podczas weekendowego wyjazdu.
niedziela, 14 sierpnia 2011, ginny84
|