|
|
o róży, maku, tulipanie i stokrotce, i mieszkaniu, które doprowadziły do psychicznej ruiny...
Spotkały się cztery kobiety, by ze sobą zamieszkać. Dzielić życie. Szarą codzienność. Przetrwać to, co przyniesie los. By po tym czasie mówić, że był najpiękniejszy. I nigdy nie chcą już nic takiego przeżyć z nikim innym.
Blog > Komentarze do wpisu
Droga uciekała spod kół. Korowód trzech samochodów, srebrnego, czarnego i śliwkowego- wesoło mknął po szosie. Banda przyjaciół zmierzała ku relaksowi i porządnej dawce szaleństwa. Anka i Kaśka odbierały telefony i smsy od znajomych, którzy mieli dołączyć do nich jutro, by wspólnie świętować ich urodziny. Dzisiejszy dzień chcieli spędzić w swoim gronie. Asia oznajmiła wszystkim, że we wrześniu wyjeżdża na pół roku do Niemiec, by tam zgłębiać tajniki bankowości. Wszyscy cieszyli się razem z nią, ale każdy w sercu odczuwał coś na kształt strachu. Jej nieobecność miała wpłynąć na każdego z nich. Najbardziej na Pawła, jej brata bliźniaka. No i na Anię, z którą nazywały się siostrami z wyboru. Tylko Asia i Maciej wiedzieli, że u Ani podejrzewają nowotwór. Ona pomogła zakochanym wymyślić wspólny wypad na Boże Ciało, by chłopak mógł wspierać Anię podczas szczegółowych badań. Na razie nie wiedzieli nic, poza tym że jej wyniki badań krwi były przerażające dla lekarzy. Dostała jakieś tabletki, po których notorycznie miała krwotoki z nosa. Asia, jako osoba wybitnie dociekliwa wyczytała w internecie masę historii, które dobrze się kończyły. Na chorych przeprowadzano badania, wychodziły kiepskie, ale leczenie farmakologiczne przynosiło efekty szybkie i w miarę trwałe. Choć tabletki musiały być przyjmowane do końca życia. Była przerażona, bała się o życie przyjaciółki. To był jeden z powodów, dla których bała się wyjechać. Bała się, że w przypadku ostatecznym, będzie żałowała niespędzonych razem chwil. Wiedziała, że Ania jest silna. Życie nie raz dało jej po tyłku, a ona zawsze wstawała, otrzepywała ręce i dalej parła do przodu. Wiedziała, że ma siłę do walki. No i miała Maćka. Wspierał ją, nie uciekł, kiedy wyznała mu przyczyny tych nagłych osłabnięć i ilość łykanych pigułek. Wyjazd do prywatnej kliniki był niejako jego pomysłem. Anka wymawiała się brakiem funduszy, ale chłopak tak się uparł, że ostatecznie pozwoliła mu zapłacić za te badania. Pieniądze pochodziły z dosyć udanej transakcji giełdowej, do czego chłopak miał nosa. wtorek, 01 listopada 2011, ginny84
|