o róży, maku, tulipanie i stokrotce, i mieszkaniu, które doprowadziły do psychicznej ruiny... Spotkały się cztery kobiety, by ze sobą zamieszkać. Dzielić życie. Szarą codzienność. Przetrwać to, co przyniesie los. By po tym czasie mówić, że był najpiękniejszy. I nigdy nie chcą już nic takiego przeżyć z nikim innym.

Wpisy z tagiem: mieszkanie

środa, 06 stycznia 2010

Było sobie mieszkanie. Takie zwykłe w sumie...Dwupokojowe, z balkonami. Na ostatnim piętrze wieżowca, co wcale nie był zbyt wysoki. Piękny też nie, do czasu bynajmniej. Stało puste to mieszkanie, przez całkiem długi czas. Łyso mu było, bo sąsiadów ciągle ktoś wynajmował. Odmalowywał, przebijał gwoździami, znikał. Ale zawsze pojawiał się ktoś nowy. A pod 14tką nic. Pusto, ciemno i głucho.

Aż pewnego poniedziałku właścicielka włożyła klucz, by przekręcić go w lekko szwankującym zamku. Otworzyła drzwi, wpuściła ciekawskie klatkowe powietrze. Wzięła głęboki oddech i przekroczyła próg. Pośpiesznie odsunęła grube, szare zasłony i otworzyła balkony. Nie zdążyła rozwinąć dywanów, które spoczywały pod ścianami. Nie zdjęła folii z mebli. Zadzwonił domofon. A po krótkiej chwili przez szeroko otworzone drzwi weszły dwie kobiety. Oglądały, zaglądały, szperały i przesuwały. Dużo rozmawiały i pytały. Mieszkanie prężyło swe ściany jak nigdy. Chciało się pokazać z jak najlepszej strony. Chciało być zamieszkane przez te kobiety. Czuło, że one do niego pasują. Że zmienią to miejsce i ludzi, którzy będą tu przebywali. Ale kobiety się wahały. Miały wątpliwości, bo kuchnia ślepa, ciężko będzie wietrzyć łazienkę. A mieszkanie myślało tylko o balkonie. Bardzo chciało, by któraś z nich wyszła na balkon. Właściwie to jedna, szczególna. Ta z dłuższymi włosami, co ją tytułują panią Anią, albo po prostu Anią. Wyjdź na balkon, wyjdź! Proszę Cię!- Mieszkanie używało swojej telepatii, by poprawić swoje szanse.

- Przepraszam pani Agato, czy mogę wyjść na balkon?

Kochana właścicielka, pomyślało mieszkanie, gdy pani Agata, a właściwie po prostu Agata, wyraziła zgodę. Ania wyszła na balkon i przepadła. Zobaczyła ostatnie promienie słońca, które przebijały się przez rosnące pod blokiem, wielkie topole. - Kasiu, chcę tu mieszkać- powiedziała. -Tu będziemy szczęśliwe. Wiem to, nie pytaj skąd. Zaufaj mi!

Kasia spojrzała na przyjaciółkę. Równocześnie odwróciły się w stronę właścicielki i powiedziały niemal jednocześnie tylko jedno, to magiczne słowo, na które Mieszkanie tak czekało tyle lat. "Bierzemy!" brzmiało jak magiczne zaklęcie. Daję słowo, że oddech ulgi, jaki wydało z siebie Mieszkanie był niemal słyszalny. "Zaczęło się"- pomyślało.

Właścicielka uśmiechnęła się lekko, wręczyła dziewczynom dodatkową parę kluczy. Uprzejmie się pożegnały. A ona została jeszcze na chwilę. Wzięła krzesło i usiadła na balkonie uśmiechając się do siebie. Może wspominała spędzone tu chwile. A może myślała o dziewczynach, które od dziś będą tu mieszkały, codziennie oglądały ten zachód słońca. Ma być ich cztery. "Ciekawe, ciekawe"- powiedziała. Potem wstała, odstawiła krzesełka na miejsce i zamknęła drzwi balkonowe. Wyszła z mieszkania. A gdy tylko zniknęła z widoku oknom, rozpoczęła się wielka feta. Mieszkanie zostało zamieszkane.