o róży, maku, tulipanie i stokrotce, i mieszkaniu, które doprowadziły do psychicznej ruiny... Spotkały się cztery kobiety, by ze sobą zamieszkać. Dzielić życie. Szarą codzienność. Przetrwać to, co przyniesie los. By po tym czasie mówić, że był najpiękniejszy. I nigdy nie chcą już nic takiego przeżyć z nikim innym.

Wpisy z tagiem: książka

wtorek, 26 stycznia 2010

Okna czuły już na sobie pierwsze promyki słońca. Złota łuna przesuwała się po nich, aż spoczęła na chwilowym punkcie przeznaczenia. I z całych sił zaczęła codzienną walkę z wszechobecnym nocnym mrokiem. Nadchodził czas jasności. Owa łuna spoczęła na nie bylej jakiej szybie. Był to szyba z mieszkania numer 14. A za nią, w dużym pokoju pełno było pudeł, walizek i toreb. A między nimi leżały dwa materace. Jeden zaraz przy balkonie, na którym spała długowłosa Ania. Drugi, w kącie zajmowany był przez krótkowłosą Kasię. Miarowe oddechy kobiet wygrywały zgodny rytm, współbrzmiący z leżącym na stole zegarem. Czekał on cierpliwie od dwóch dni, aż ktoś go w końcu powiesi. Może dziś- pomyślał tykając.

Nagle jeden z oddechów zaczął lekko przyspieszać. Przewróciła się z boku na placy. Wyciągnęła ręce nad głową i otworzyła powoli oczy. Ania poddała się wszechogarniającej jasności. Usiadła na posłaniu i spojrzała na współspaczkę, która odwrócona twarzą do ściany smacznie spała. Takiej to dobrze, wiedziała cwana, gdzie się położyć- szepnęła z uśmiechem. Po czym założyła na siebie swój błękitny szlafrok, wzięła telefon komórkowy i wyszła z pokoju. Zamknęła się na chwilę w łazience. No cóż, na dłuższą chwilę :) Potem, już świeża, uczesana i ubrana zrobiła sobie w kuchni herbatę. Wyciągnęła z kartonu jakąś książkę. Tak wyposażona podążyła do mniejszego pokoju. Był mniej zawalony szpargałami, bo nie przyjechała jeszcze dziewczyna, z którą miała dzielić ten pokój. Przyjedzie dziś. Usiadła wzdłuż drzwi balkonowych, oparła się plecami o stojącą przy ścianie szafkę. Przez chwilę wpatrywała się w widok za oknem. Następnie zaczęła czytać.

Minęła godzina i 89 kartek książki, gdy zadzwonił telefon.

- Marysia! Jak dobrze Ciebie słyszeć! Jedziecie już?- odpowiedź usłyszała tylko Ania i jej telefon. -Dobrze, to ja zaraz Tobie wyślę sms z adresem. Droga jest prosta. Wzdłuż linii 112, którą jeździłyśmy na basen. Pamiętasz? No, zuch dziewczynka. Czekam na Was. Kasia? Kasia też czeka, ale nieco bierniej, bo jeszcze śpi. No, czekaj na wiadomość z adresem. Całusy i do zobka.

Ania wysłała koleżance wiadomość tekstową z adresem. I wróciła do czytania. Herbaty już nie było, pozycję siedzenia też trzeba było lekko już aktualizować, gdy wstała Kasia.

- Siet, ale pospałam..-ziewnęła

- Good morning Sunshine- z uśmiechem odpowiedziała Ania. - To co, śniadanko?

- Ano tak, ale najpierw to ja chcę kawę. Taką dużą, mocną pyszną kawę.

- Czekoladową czy waniliową?

- Zrobisz mi? Ale fajnie. To ja się idę ogarnąć.

- Zrobię, zgarnij się. Dzwoniła Marysia, będą za dwie godziny.

- O, super- powiedziała Kasia i zniknęła w łazience.

Ania nastawiła ekspres do kawy. Wraz z kolejnymi kropelkami wpadającymi do dzbanka uwalniał się niesamowity aromat. Kawa czekoladowa. Ulubiona, zarówno Kasi jak i Ani, która czekając na ogarniającą się towarzyszkę poranka, otworzyła wszystkie okna balkonowe na oścież. Świeże i rześkie wrześniowe powietrze wpadło do mieszkania i zawładnęło nim całkowicie. Dziewczyny wypiły wspólnie poranną kawę, zagryzając ją tostami. Rozmawiały o tym, co im się śniło. Choć temat Magdy ciążył nad nimi, jak deszczowa chmura.

- Kasiu, kończę zabawę w podchody. Co jest z Magdą?

- Nic nie jest. Okazuje się że po 3 latach nie znam kobiety.

- No, ale nie wprowadza się na pewno?

- No nie wprowadza, na pewno. Od dwóch miesięcy mieszka ze swoim facetem. Planują zaręczyny, więc postanowiła u niego zostać.

- To po jakiego grzyba zawracała nam cztery litery? Czemu od razu nie powiedziała, że z nim zostaje. Czemu nie powiedziałaś, że ona mieszka z tym Smeagolem, czy jak go tam zwiesz?

- Bo sama się dowiedziałam wczoraj! W czerwcu się rozstali, żeby sprawdzić, czy na pewno do siebie pasują i przypadkiem przez wakacje nie poznają kogoś czy kogosiów innych.

- A to nie powiem, dość ciekawe podejście do sprawy. Kogosiów widać nie było. A my zostajemy we 3 z czynszem.

- No za październik zapłaci.

- O, jak to miło z jej strony- z sarkazmem przycięła Ania.

- No jak się będzie stawiać, to siłą ją zmuszę. Znam jej hasła do konta mailowego i na forum- uśmiechnęła się szyderczo.

- No droga Katarzyno, sprawę widzę mogę uznać za załatwioną?

- Mam nadzieję, że odbędzie się to polubownie. Ale w razie czego, nie będę się wahała.

- Nie takie rzeczy się robiło. A jak coś, to jest jeszcze Tomek. A on brudniejsze sprawy załatwi.

- Rany, Ania jak my o niej myślimy.

-Rany, Kasia! A czy ona o nas myślała? Z resztą nie ma co planować, pewnie obejdzie się bez ciężkich ciosów.

Dzbanek z kawą ponownie napełniono. I ponownie opróżniono. Czas mijał powoli, jakby gdzieś obok. I dziewczyny pewnie siedziałyby tak jeszcze długo, gdyby nie zadzwonił domofon.

- Marysia- krzyknęły jednocześnie i zewrały się by otworzyć.